Kamera cofania w aucie dostawczym: czy to must have, czy zbędny gadżet?

0
30
Rate this post

Nawigacja:

Bezpieczeństwo przede wszystkim – jak kamera cofania zmienia prowadzenie auta dostawczego

Ograniczona widoczność w autach dostawczych

Auta dostawcze mają zupełnie inną specyfikę niż osobówki. Wysoka zabudowa, pełne drzwi tylne, brak lusterka wstecznego lub bardzo ograniczony widok do tyłu – to standard. Kierowca, który przesiada się z samochodu osobowego do busa, nagle traci ogromny fragment pola widzenia, zwłaszcza za pojazdem i przy narożnikach. W mieście, na ciasnych podwórkach, przy rampach i załadunkach ten brak informacji jest szczególnie dotkliwy.

Do tego dochodzi długość pojazdu i często spory zwis tylni. W praktyce oznacza to, że część auta, którą trzeba kontrolować przy cofaniu, znajduje się daleko za osią tylną. Nawet jeśli kierowca ma dobrze ustawione lusterka boczne, trudno mu ocenić odległość do przeszkody bez dodatkowego wsparcia. Kamera cofania w aucie dostawczym nie jest więc luksusem, ale rozszerzeniem zmysłów kierowcy – zwłaszcza w gęstej zabudowie.

W przypadku furgonów z zabudową chłodniczą, kontenerową lub specjalistyczną widoczność bywa jeszcze gorsza. Oszklone tylne drzwi są zastąpione ścianą zabudowy, a szerokie słupki dodatkowo zasłaniają narożniki. Im mniej kierowca widzi, tym bardziej polega na wyczuciu pojazdu – a to prosta droga do otarć, stuknięć i stresujących sytuacji na placu manewrowym.

Ryzyko wypadków przy cofaniu a rola kamery

Cofanie jest jednym z najczęstszych źródeł drobnych kolizji aut dostawczych. Uszkodzone zderzaki, wgniecione tylne drzwi, połamane lampy – to codzienność w flotach. Część z tych zdarzeń powstaje przy bardzo małych prędkościach, ale i tak generuje koszty: naprawy, przestoje, formalności ubezpieczeniowe. Kamera cofania znacząco redukuje ryzyko tego typu szkód, bo eliminuje “martwy obszar” bezpośrednio za autem.

Istotne jest nie tylko uniknięcie kontaktu z przeszkodą, ale też wcześniejsze zauważenie zagrożenia. Kamera potrafi “wyłapać” małe obiekty, które są niewidoczne w lusterkach: niski słupek, rower, wózek, a co najważniejsze – dziecko lub przechodnia znajdującego się tuż za tyłem pojazdu. W ruchu miejskim, na osiedlach czy przy szkołach jest to kluczowy argument za montażem kamery cofania w aucie dostawczym.

Z perspektywy kierowcy kamera redukuje również stres związany z manewrami. Zamiast zgadywać, ile zostało jeszcze centymetrów do muru, widzi sytuację na ekranie. W dłuższej perspektywie oznacza to mniej zmęczenia psychicznego, mniej nerwów i mniejsze ryzyko, że pod koniec dnia – gdy koncentracja spada – dojdzie do kosztownej stłuczki.

Bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów

Auta dostawcze często pracują tam, gdzie ruch pieszych i rowerzystów jest intensywny: osiedla, centra miast, strefy dostaw przy sklepach, zaplecza restauracji. Pieszy potrafi nagle pojawić się zza narożnika budynku, rowerzysta wjechać za auto, próbując ominąć korek. Kierowca w wysokim busie ma ograniczone szanse, żeby ich dostrzec, jeśli polega wyłącznie na lusterkach.

Kamera cofania znacząco zwiększa pole obserwacji przy niskich prędkościach. Obraz “z lotu ptaka” co prawda dają dopiero systemy 360°, ale nawet prosta kamera szerokokątna pokazuje, co dzieje się tuż przy tylnej części pojazdu. To przestrzeń, której zwykle nie obejmują lusterka, szczególnie gdy pieszy lub rowerzysta znajduje się blisko pojazdu i na niskiej wysokości.

Dla firm transportowych i kurierskich ma to również wymiar wizerunkowy i prawny. Każde zdarzenie z udziałem pieszego czy rowerzysty, nawet drobne, może przerodzić się w poważny problem reputacyjny i formalny. Inwestycja w kamery cofania w autach dostawczych to stosunkowo tani sposób na ograniczenie tego ryzyka i pokazanie, że firma traktuje bezpieczeństwo na serio.

Rodzaje kamer cofania do aut dostawczych – co faktycznie ma znaczenie

Kamera cofania w ramce tablicy a kamera w trzecim świetle stop

Najpopularniejsze rozwiązania montażowe w autach dostawczych to dwie koncepcje: kamera wbudowana w ramkę tablicy rejestracyjnej lub kamera zintegrowana z trzecim światłem stop. Każde z nich ma swoje plusy i minusy w zależności od rodzaju zabudowy i oczekiwanego pola widzenia.

Kamera w ramce tablicy montowana jest nisko, tuż nad zderzakiem. Daje bardzo dobry widok na przeszkody znajdujące się bezpośrednio za autem – idealnie do manewrowania przy rampach, murkach, słupkach czy innych pojazdach. Jej wadą bywa gorsza perspektywa na dalszą przestrzeń oraz większa podatność na zabrudzenia (błoto, śnieg, sól drogowa). W autach dostawczych pracujących głównie w mieście to jednak często wciąż praktyczne rozwiązanie.

Kamera zintegrowana z trzecim światłem stop montowana jest wysoko – nad drzwiami tylnymi. Taki punkt instalacji daje szerszy kąt widzenia i pozwala “ogarnąć” większy obszar za pojazdem. To rozwiązanie świetnie sprawdza się w długich furgonach, kontenerach i zabudowach specjalnych. Kamera umieszczona wyżej jest też mniej narażona na uszkodzenia mechaniczne i zabrudzenia przy dolnej krawędzi nadwozia.

Kamery przewodowe a bezprzewodowe w samochodzie dostawczym

W autach dostawczych można zastosować zarówno kamery przewodowe, jak i bezprzewodowe (z transmisją sygnału radiowego). System przewodowy oznacza poprowadzenie kabla wzdłuż pojazdu, od tyłu do przodu, najczęściej słupkami i podsufitką. Wymaga to więcej pracy przy montażu, ale w zamian kierowca otrzymuje stabilny sygnał bez zakłóceń, opóźnień i problemów z zasięgiem.

Rozwiązania bezprzewodowe kuszą prostotą montażu – odpada konieczność prowadzenia długiego przewodu sygnałowego. W praktyce jednak w przypadku dłuższych aut dostawczych, a szczególnie przy zabudowach chłodniczych czy kontenerowych z metalowymi elementami, zasięg i jakość sygnału bywają problematyczne. Opóźnienia w transmisji obrazu przy cofaniu, chwilowe zaniki obrazu lub zakłócenia mogą być nie tylko irytujące, ale i niebezpieczne.

W większości zastosowań profesjonalnych lepiej sprawdza się kamera przewodowa. Koszt montażu jest wyższy, ale stabilność działania rekompensuje tę różnicę. System bezprzewodowy można rozważyć raczej w mniejszych vanach lub tam, gdzie priorytetem jest szybki, prosty montaż i brak ingerencji w zabudowę (np. auta wynajmowane, użytkowane krótkoterminowo).

Stopień ochrony IP i odporność na warunki pracy

Kamera cofania w aucie dostawczym pracuje w trudnych warunkach: deszcz, śnieg, mróz, sól drogowa, spadki i wzrosty temperatury, wibracje, myjnie ciśnieniowe. Przy wyborze urządzenia nie wystarczy więc kierować się wyłącznie parametrami obrazu. Liczy się także stopień ochrony IP, solidna obudowa i jakość uszczelnień.

W praktyce do aut dostawczych zaleca się kamery o stopniu ochrony co najmniej IP67, co oznacza odporność na pył i krótkotrwałe zanurzenie w wodzie. Kamery o niższym IP mogą w dłuższej perspektywie zacząć parować od środka, łapać wilgoć i tracić czytelność obrazu. W pojazdach eksploatowanych intensywnie – np. kurierskich – rozsądnie jest wybrać modele jeszcze bardziej odporne, z metalową obudową i wzmocnionym mocowaniem.

Nie bez znaczenia jest też zakres temperatur pracy. W zimie kamera nie może przestawać działać przy kilku stopniach mrozu, a latem – przy nagrzanym nadwoziu – nie powinna się zawieszać. Tańsze modele, często projektowane z myślą o autach osobowych, bywają mniej odporne na takie skrajności. Auto dostawcze pracuje za to niemal jak narzędzie pracy – brak obrazu cofania w śnieżycy lub ulewie może od razu przełożyć się na realne ryzyko szkody.

Kurier w bordowym mundurze z paczką przed autem dostawczym
Źródło: Pexels | Autor: RDNE Stock project

Monitor, ekran, nawigacja – jak wyświetlać obraz z kamery cofania

Fabryczny system multimedialny z integracją kamery

Coraz więcej nowych aut dostawczych oferuje fabryczną kamerę cofania lub przynajmniej przygotowanie do jej montażu (okablowanie, wejście w jednostce głównej). To rozwiązanie wygodne, bo obraz z kamery wyświetla się na ekranie znanym już kierowcy z obsługi radia czy nawigacji. Integracja z systemem pojazdu pozwala na automatyczne przełączanie widoku przy wrzuceniu wstecznego biegu, a czasem także dodanie dynamicznych linii pomocniczych.

Przeczytaj także:  Ekodriving dla samochodów użytkowych – jak oszczędzać paliwo?

Fabryczne systemy mają tę zaletę, że całość jest zaprojektowana jako komplet: ekran, kamera, okablowanie i oprogramowanie. Mniejsze ryzyko problemów z kompatybilnością, zakłóceniami czy opóźnieniami obrazu. Wadą bywa wyższa cena doposażenia oraz ograniczone możliwości konfiguracji – trudno jest np. podłączyć dodatkowe kamery boczne czy przednie, jeśli producent tego nie przewidział.

W wielu przypadkach do fabrycznego ekranu można jednak dołożyć kamerę z rynku wtórnego, korzystając z odpowiednich interfejsów. Warto wtedy współpracować z warsztatem, który ma doświadczenie w danym modelu auta dostawczego, aby uniknąć problemów z elektroniką czy gwarancją. Przy dobrze wykonanej instalacji efekt końcowy jest zbliżony do fabrycznego systemu.

Osobny monitor do kamery w kokpicie

W autach starszych lub pozbawionych rozbudowanego systemu multimedialnego popularnym rozwiązaniem jest osobny monitor. Może to być niewielki ekran montowany na desce rozdzielczej, przy lusterku wstecznym lub w miejscu kieszeni radiowej (jeśli montowana jest stacja 2DIN z wejściem na kamerę). W autach dostawczych ekran powinien być większy niż w osobówkach – 5 cali to minimum, rozsądniej celować w 7 cali i więcej.

Osobny monitor daje sporą swobodę montażu i konfiguracji. Łatwo podłączyć kilka kamer (tylną, boczną, przednią) i przełączać widoki w zależności od sytuacji. Kierowca może też ustawić ekran dokładnie tam, gdzie najlepiej mu się go obserwuje przy cofaniu. Trzeba jednak zadbać o solidne mocowanie – w aucie dostawczym występuje więcej wibracji, a luźno zamocowany ekran staje się uciążliwy i narażony na uszkodzenia.

Istotna jest też jakość wyświetlacza: jasność, kąty widzenia i czytelność w słońcu. Auto dostawcze często pracuje w dzień, w mocnym świetle słonecznym, więc ekran o niskiej jasności będzie słabo czytelny. Zbyt mały monitor lub słabej jakości matryca to częsty błąd oszczędnościowy – system jest wtedy “na pokładzie”, ale kierowca i tak nie korzysta z pełni jego możliwości.

Lusterko z wbudowanym ekranem – kiedy to ma sens

Istnieje też rozwiązanie w postaci lusterka wstecznego z wbudowanym wyświetlaczem obrazu z kamery. W autach osobowych jest to dość popularna opcja, bo lusterko i tak znajduje się w naturalnym polu widzenia kierowcy. W autach dostawczych sytuacja jest nieco inna – klasyczne lusterko środkowe często nie ma sensu, bo tył pojazdu jest pełną ścianą zabudowy.

Mimo to lusterka z ekranem znajdują zastosowanie w niektórych busach, zwłaszcza tych z oszklonym tyłem lub w małych vanach. Rozwiązanie to może mieć sens także wtedy, gdy nie ma miejsca na dodatkowy monitor na desce, a kierowca woli “patrzeć w górę”, jak przy klasycznym lusterku. Realna przydatność zależy głównie od wielkości i jakości ekranu – w tanich produktach obraz jest mały, a szczegóły słabo widoczne.

Przy wyborze takiego systemu trzeba też uwzględnić ergonomię kabiny. Lusterko z ekranem nie może ograniczać widoczności do przodu ani utrudniać korzystania z osłon przeciwsłonecznych. W dużych autach dostawczych wygodniej i bezpieczniej sprawdza się jednak osobny, większy monitor lub integracja z fabrycznym systemem multimedialnym.

Must have czy gadżet? Analiza z perspektywy pojedynczego kierowcy i floty

Auto dostawcze w rękach prywatnego użytkownika

Właściciel małego busa używanego do własnej działalności (np. drobne usługi, mały transport, firma remontowa) często liczy każdą złotówkę przy doposażaniu auta. Kamera cofania może się wtedy wydawać dodatkiem “na bogato”. Gdy jednak pojazd regularnie manewruje pod blokami, na ciasnych podwórkach, w bramach i przy rampach, perspektywa choćby jednego poważniejszego otarcia zmienia rachunek ekonomiczny.

Koszt montażu sensownej kamery z monitorem jest zazwyczaj mniejszy niż naprawa tylnego zderzaka, lampy i lakierowania drzwi po niegroźnej stłuczce. Do tego dochodzi czas utraty pojazdu na czas naprawy, formalności z ubezpieczycielem, ewentualny wzrost składki. W praktyce jedna uniknięta kolizja może zwrócić wydatek na cały system cofania – szczególnie w przypadku aut dostawczych, gdzie elementy nadwozia są duże i drogie.

Jest też aspekt komfortu. Kierowca, który codziennie kilkanaście razy manewruje długim busem w wąskich miejscach, z kamerą ma po prostu łatwiej. Mniej stresu przy cofaniu, lepsza kontrola nad sytuacją, większa pewność przy zbliżaniu się do przeszkody. Posadzenie za kierownicą mniej doświadczonej osoby (np. nowego pracownika) również staje się bezpieczniejsze – kamera częściowo rekompensuje brak obycia z wymiarami pojazdu.

Flota dostawcza – liczby, które zmieniają optykę

Koszty szkód parkingowych i przestojów w pracy

W przypadku floty nawet drobne szkody parkingowe mnożą się do dużych kwot. Otarcie narożnika o słupek, uszkodzona lampa, pęknięty zderzak – przy kilkunastu czy kilkudziesięciu autach w roku zbiera się tego dużo. Każda, pozornie niegroźna, kolizja to nie tylko faktura z serwisu, ale też wyłączenie pojazdu z pracy, organizacja auta zastępczego, przeplanowanie tras i dostaw.

Jeżeli auta codziennie jeżdżą po zatłoczonych centrach miast, wjeżdżają na zaplecza sklepów i manewrują w wąskich bramach, kamery cofania realnie zmniejszają liczbę takich zdarzeń. W praktyce firmy, które systemowo doposażają busy w kamery, po kilku miesiącach widzą spadek liczby zgłaszanych szkód parkingowych. Rzadziej uszkadzane są też obce pojazdy i infrastruktura – słupki, rampy, bramy.

Cichy koszt to także przestoje. Auto stojące w warsztacie nie zarabia, a zadania trzeba przerzucić na inne samochody albo zlecać podwykonawcom. W przypadku firm kurierskich czy serwisowych nawet krótki przestój jednego busa potrafi posypać harmonogram i obciążyć inne zespoły. Kamera cofania nie wyeliminuje wszystkich szkód, ale przy większej flocie może znacząco ograniczyć ten problem.

Polityka bezpieczeństwa i wymagania klientów

Coraz więcej dużych kontrahentów stawia wymagania dotyczące bezpieczeństwa pojazdów obsługujących ich obiekty. Dotyczy to w szczególności dostaw do magazynów, centrów logistycznych czy zakładów produkcyjnych. Kamery cofania, czujniki parkowania, a nawet rejestratory jazdy bywają wpisane w wymogi przetargowe lub regulaminy wjazdu na teren zakładu.

Dla firmy zarządzającej flotą oznacza to, że brak takich rozwiązań może zamknąć drogę do części kontraktów lub pogorszyć pozycję w negocjacjach. Z drugiej strony możliwość wykazania, że auta są wyposażone w systemy wspomagające manewrowanie, zwiększa zaufanie zleceniodawców, a czasami ułatwia wyjaśnianie sporów w przypadku szkód na terenie ich obiektów.

Kamera cofania staje się elementem szerszej polityki bezpieczeństwa pracy kierowców i ochrony mienia klienta. Szczególnie przy załadunkach w ciasnych dokach czy na terenach o skomplikowanym układzie dróg wewnętrznych wsparcie wizualne przy cofaniu ogranicza ryzyko uderzenia w rampę, regał, wózek widłowy czy pieszych pracowników magazynu.

Szkolenie kierowców i różnice w doświadczeniu

W flotach rotacja kierowców bywa spora. Obok doświadczonych pracowników, którzy “czują” wymiary busa, pojawiają się osoby świeże, przesiadające się z aut osobowych lub z małym obyciem w ruchu miejskim z dostawami. Standardowe lusterka nie zawsze wystarczą, aby początkujący kierowca bezpiecznie wymanewrował w ciasnej bramie czy na zatłoczonym parkingu.

System cofania z kamerą pozwala ujednolicić poziom bezpieczeństwa w całej grupie. Szkolenia wewnętrzne mogą obejmować nie tylko zasady BHP na placu klienta, ale też właściwe wykorzystanie obrazu z kamery: ocenę dystansu, łączenie informacji z luster bocznych i ekranu, pracę z osobą naprowadzającą przy bardzo trudnych manewrach.

Część firm wdraża też procedury, które zobowiązują kierowców do korzystania z kamery przy każdym cofaniu w określonych sytuacjach (np. na terenach zakładów, w strefach pieszych, przy rampach). Dzięki temu kamera nie jest traktowana jak gadżet, tylko narzędzie pracy na równi z lusterkami i oświetleniem.

Aspekt ubezpieczeniowy i widoczność kosztów

Ubezpieczyciele w Polsce rzadko udzielają wprost zniżek tylko za montaż kamer cofania, ale na ocenę ryzyka wpływają twarde dane o szkodowości floty. Jeżeli w dłuższym okresie liczba drobnych szkód spada, firma ma mocniejszą pozycję negocjacyjną przy odnowieniu polisy. Lepiej wygląda też historia szkód przypisana do konkretnych pojazdów.

Z perspektywy menedżera floty montaż kamer to inwestycja, którą łatwo zmierzyć: przed wdrożeniem można zebrać dane o liczbie i typach szkód parkowych z ostatnich miesięcy, a następnie porównać je z okresem po doposażeniu aut. Do pełniejszego obrazu dochodzą koszty przestojów i wynajmu aut zastępczych. W ten sposób kamera przestaje być “fajnym dodatkiem”, a staje się elementem strategii ograniczania strat.

Przy dobrze prowadzonym monitoringu szkód widać też, w jakich lokalizacjach i scenariuszach kamera daje największy efekt. Często są to te same punkty dostaw, w których wcześniej regularnie dochodziło do otarć – wąskie rampy, podziemne parkingi, osiedlowe uliczki z gęsto parkującymi autami.

Typowe błędy przy wyborze i montażu kamery cofania w busie

Źle dobrane pole widzenia i martwe strefy

Częsty problem w autach dostawczych to kamera o zbyt wąskim lub zbyt szerokim kącie widzenia. Zbyt wąski kąt powoduje, że kierowca widzi głównie środek przestrzeni za autem, ale słabiej kontroluje narożniki i okolicę zderzaka. Z kolei ekstremalnie szeroki kąt (tzw. “rybie oko”) daje mocno zniekształcony obraz, w którym trudno oszacować rzeczywisty dystans do przeszkody.

W praktyce lepiej sprawdza się rozwiązanie pośrednie, zapewniające zarówno widok bezpośrednio za zderzakiem, jak i szerszą perspektywę boków. Kluczowe jest także dobranie odpowiedniego miejsca montażu: im wyżej umieszczona kamera, tym większy obszar obejmie, ale jednocześnie trudniej ocenić ostatnie kilkadziesiąt centymetrów przed przeszkodą. Źle ustawiony kąt nachylenia to prosta droga do martwej strefy tuż za autem.

Przy montażu w zabudowach kontenerowych czy chłodniczych warto wykonać próbne ujęcia, zanim ostatecznie przykręci się kamerę. Krótkie “przymiarki” i korekta nachylenia często robią dużą różnicę w codziennym użytkowaniu.

Ignorowanie warunków pracy auta i zabudowy

Wiele tanich zestawów kamer jest projektowanych głównie z myślą o osobówkach. W busie pracującym po budowach, składach budowlanych czy w transporcie chłodniczym warunki są znacznie cięższe. Błoto, kamienie spod kół, ciągłe mycie ciśnieniowe, mocne wstrząsy na nierównych drogach – to wszystko szybko “weryfikuje” słabe obudowy i kiepskie uszczelnienia.

Błędem jest montaż delikatnej kamery w miejscu szczególnie narażonym na mechaniczne uszkodzenia, np. nisko przy zderzaku pojazdu, który często cofa do nieutwardzonego terenu. W takich zastosowaniach lepiej sprawdzają się solidniejsze modele montowane wyżej, np. nad skrzydłowymi drzwiami tylnymi, często z dodatkową osłoną lub wnęką ograniczającą ryzyko uderzenia.

Przeczytaj także:  Jak jeździć busem ekonomicznie? Techniki, które realnie obniżają spalanie

W autach z agregatem chłodniczym należy przewidzieć wpływ wibracji, drgań i miejscowego nagrzewania. Źle poprowadzone przewody, przechodzące w pobliżu ruchomych lub gorących elementów, mogą po kilku miesiącach ulec przetarciu lub przegrzaniu, powodując zaniki obrazu albo zwarcia.

Nieprzemyślana integracja z instalacją elektryczną

Zasilanie kamery i monitora najczęściej podłącza się pod obwód światła wstecznego. Na pierwszy rzut oka jest to proste rozwiązanie, ale w praktyce bywa źródłem problemów. W nowoczesnych autach z rozbudowaną elektroniką nieumiejętne wpięcie się w instalację może generować błędy komputera, zakłócenia w działaniu świateł lub nieprzewidziane restarty ekranu.

Przy samochodach na gwarancji lepiej korzystać z dedykowanych wiązek lub rozwiązań przewidzianych przez producenta, a w starszych – z warsztatów, które mają doświadczenie z danym modelem. Bardzo prosty montaż “u znajomego elektryka” kończy się później szukaniem zaników zasilania, problemów z masą albo zakłóceń obrazu podczas pracy innych urządzeń w pojeździe.

Osobną kwestią jest zabezpieczenie przewodów przed uszkodzeniami mechanicznymi i wilgocią. W trasowych busach, gdzie klapa lub drzwi tylne są intensywnie użytkowane, przewód kamery powinien być poprowadzony tak, aby nie łamał się na załamaniach i nie przecierał w przelotkach.

Zbyt mały lub źle umieszczony ekran

W autach dostawczych kusząca bywa oszczędność na monitorze – montuje się wtedy mały, tani ekranik w rogu deski rozdzielczej. Efekt jest taki, że kierowca musi wytężać wzrok, odrywać uwagę od otoczenia i “polować” wzrokiem na obraz, który i tak niewiele pokazuje. System przestaje pomagać, a zaczyna rozpraszać.

W praktyce najlepiej sprawdza się ekran, który znajduje się możliwie blisko naturalnej linii wzroku przy obserwowaniu lusterek bocznych. Zbyt nisko umieszczony monitor (np. w okolicach popielniczki czy przy lewarku zmiany biegów) wymusza długie odrywanie wzroku od drogi. Z kolei ekran zasłaniający fragment szyby czołowej może ograniczać obserwację pieszych i rowerzystów.

Przy planowaniu miejsca pod monitor dobrze jest przez chwilę “usiąść w roli kierowcy”: sprawdzić, jak układa się linia wzroku, co przesłania ekran (np. kierownica, ramię kierowcy, dźwignia biegów), czy nie koliduje on z obsługą innych przełączników i schowków.

Fotograf przy dostawczaku o wschodzie słońca w leśnej okolicy
Źródło: Pexels | Autor: Diana Reyes

Kamera cofania a inne systemy wspomagające manewrowanie

Połączenie z czujnikami parkowania

Sama kamera daje obraz, ale nie informuje bezpośrednio o odległości od przeszkody. W wielu autach dostawczych bardzo skuteczne jest połączenie obrazu z sygnałem dźwiękowym czujników parkowania – zwłaszcza jeśli bus jest długi, a kierowca nie zawsze ma czas spokojnie analizować ekran.

Czujniki emitują sygnał akustyczny, którego częstotliwość narasta przy zbliżaniu się do przeszkody. Przy pracy w hałaśliwym otoczeniu (magazyny, centra miast) dźwięk ten bywa jednak słabo słyszalny. Kamera uzupełnia więc ich ograniczenia, dając możliwość wizualnego potwierdzenia, co dokładnie znajduje się za autem. Taki zestaw – kamera plus czujniki – w praktyce daje najwyższy komfort przy cofaniu i jest często wybierany do aut flotowych.

Systemy 360° i dodatkowe kamery boczne

W większych busach lub przy zabudowach specjalistycznych (np. food trucki, serwis mobilny) szczególnie uciążliwe jest manewrowanie w bardzo ciasnych przestrzeniach. Tu pojawiają się rozwiązania oparte na kilku kamerach: tylnej, przedniej i bocznych, które razem tworzą widok 360°. Tego typu systemy, dotąd stosowane głównie w autach osobowych segmentu premium, coraz częściej trafiają także do dostawczaków.

Nie zawsze trzeba od razu inwestować w pełny system “bird view”. Dodatkowa kamera boczna po stronie pasażera potrafi znacząco ułatwić parkowanie równoległe i manewry przy wysokich krawężnikach, murkach czy słupkach. Obraz z takiej kamery można wyświetlać na tym samym monitorze co widok z tyłu, przełączając wejścia przyciskiem lub automatycznie przy określonych manewrach.

Rozbudowa systemu o kolejne kamery ma sens zwłaszcza w pojazdach, które często wjeżdżają w bardzo wąskie przejazdy lub pracują w zatłoczonych centrach miast. Im bardziej zabudowa ogranicza naturalną widoczność z kabiny, tym większy zysk z dodatkowych ujęć.

Kamera cofania a rejestrator jazdy (DVR)

Na rynku dostępne są urządzenia, które łączą funkcję monitora do kamery cofania i rejestratora jazdy. W praktyce oznacza to możliwość nagrywania zarówno obrazu z przedniej szyby, jak i z tyłu pojazdu. Dla firm flotowych taki system jest interesujący z dwóch powodów: ułatwia analizę zdarzeń drogowych oraz pozwala lepiej udokumentować sytuacje przy rampach czy na parkingach.

Jeżeli dochodzi do kolizji podczas cofania, zapis z kamery może rozstrzygnąć, czy kierowca faktycznie zwalniał, czy przeszkoda pojawiła się nagle, czy ktoś nie wjechał w strefę manewru w sposób nieprzewidywalny. Tego typu materiał bywa pomocny przy sporach z ubezpieczycielem lub administratorem obiektu, na terenie którego doszło do zdarzenia.

Trzeba natomiast pamiętać o przepisach dotyczących ochrony danych osobowych i wewnętrznych regulaminach firmy – informowanie kierowców o obecności rejestratorów i zasadach korzystania z nagrań jest koniecznym elementem wdrażania takich rozwiązań.

Kiedy kamera cofania jest niezbędna, a kiedy można ją odłożyć na później

Pojazdy pracujące głównie w mieście i na osiedlach

Busy kurierskie, auta dostarczające towar do sklepów osiedlowych, pojazdy serwisowe jeżdżące po centrach miast – w tych zastosowaniach kamera cofania powinna być traktowana praktycznie jak obowiązkowy element wyposażenia. Duże natężenie ruchu pieszego, zaparkowane “na styk” samochody, wąskie uliczki i bramy czynią manewrowanie bez podglądu z tyłu niepotrzebnie ryzykownym.

Przy takiej eksploatacji nawet stosunkowo prosty system – solidna kamera przewodowa i przyzwoity monitor – robi ogromną różnicę. Wybór droższego, bardziej rozbudowanego zestawu z dodatkowymi widokami można zostawić na etap rozwoju floty, ale sam obraz tylnej strefy za pojazdem trudno w takich warunkach uznać za zbędny luksus.

Autostradowi “połykacze kilometrów” i transport liniowy

Auta liniowe z przewagą tras szybkiego ruchu

Przy pojazdach kursujących głównie między stałymi punktami – magazynami, centrami logistycznymi, hubami przeładunkowymi – ryzyko ciasnych manewrów wśród pieszych bywa mniejsze niż w mieście, ale nie znika. Cofanie przy rampach, w dokach załadunkowych, na zatłoczonych parkingach przy MOP-ach nadal potrafi zaskoczyć.

Jeżeli bus większość dnia spędza na autostradzie, a cofa głównie w dobrze zorganizowanych bazach, kamera często przechodzi z kategorii “muszę” do “dobrze mieć”. Nadal podnosi komfort i redukuje drobne stłuczki z słupkami, barierkami czy innymi autami w bazie, ale zarząd floty może świadomie przesunąć jej montaż na kolejny etap inwestycji – np. po doposażeniu pojazdu w bardziej krytyczne elementy (zabudowa, systemy GPS, monitoring paliwa).

Inaczej wygląda sytuacja, gdy te same auta liniowe regularnie “dowożą” towar do centrów miast lub wjeżdżają w stare dzielnice z wąską zabudową. Wtedy przewaga tras szybkiego ruchu przestaje mieć znaczenie, bo o realnym poziomie ryzyka decyduje właśnie najbardziej wymagający odcinek trasy, a nie jej średnia.

Pojazdy z ograniczoną widocznością do tyłu

Kontenery bez tylnych okien, zabudowy chłodnicze, izotermy, food trucki czy mobilne warsztaty – wszędzie tam kamera cofania przestaje być gadżetem, a staje się czymś w rodzaju dodatkowego “lusterka”, tyle że w wersji elektronicznej. Tradycyjne lusterka w wielu takich konstrukcjach pokazują tylko boczne ściany zabudowy i kawałek otoczenia, a centralna strefa za autem jest praktycznie “odcięta”.

W praktyce kierowca cofający takim pojazdem bez kamery działa trochę jak operator wózka widłowego z zasłoniętym tyłem – wspiera się wyłącznie doświadczeniem i wyczuciem. Działa to do czasu, aż za autem pojawi się pieszy, rowerzysta lub niski słupek ogrodzeniowy. Jeden niefortunny manewr może oznaczać nie tylko koszty blacharskie, ale też poważne konsekwencje prawne i wizerunkowe.

Dlatego w zabudowach o mocno ograniczonej widoczności kamera cofania jest jednym z pierwszych dodatków, które realnie poprawiają bezpieczeństwo ruchu i komfort pracy kierowcy. Nawet prosta kamera z podstawowym monitorem potrafi całkowicie zmienić sposób, w jaki kierowca podchodzi do manewrów tyłem.

Sezonowe i okazjonalnie używane dostawczaki

Część firm posiada auta, które wyjeżdżają w trasę tylko okresowo – np. w szczycie budowlanym, przy większych eventach czy sezonowych dostawach. W takich przypadkach pojawia się pokusa, by rezygnować z dodatkowego wyposażenia. Argument: “prawie nie jeździ, po co inwestować”.

Tymczasem to właśnie przy rzadko używanych pojazdach kierowcy najczęściej nie znają dobrze gabarytów i specyfiki zabudowy. Do auta siada ktoś “dorywczy”, kto w tygodniu jeździ osobówką albo mniejszym busem. Pierwsze cofanie na zatłoczonym placu budowy czy podczas załadunku sceny eventowej zamienia się wtedy w stresujący test dla zderzaków i drzwi tylnych.

W takich flotach dobrym kompromisem bywa montaż jednego, sprawdzonego typu systemu we wszystkich autach – także tych sezonowych. Kierowcy szybciej się przyzwyczajają, a awaryjne “doszukiwanie się” obrazu lusterkami w stresującej sytuacji nie jest konieczne.

Pojazdy wynajmowane i carsharing dostawczy

W wypożyczalniach aut dostawczych i systemach współdzielenia busów kamera cofania jest jednym z najskuteczniejszych sposobów na ograniczenie drobnych szkód parkingowych. Z auta korzystają kierowcy o bardzo różnym doświadczeniu, często pierwszy raz prowadzący tak duży pojazd. Dla nich każdy manewr na ciasnym parkingu to loteria.

Kamera nie zlikwiduje wszystkich uszkodzeń, ale znacząco zmniejsza liczbę typowych stłuczek przy cofaniu – szczególnie na słupkach parkingowych, niskich murkach i pojazdach stojących w “martwym rogu”. W praktyce koszt montażu zwraca się w postaci mniejszej liczby napraw blacharsko-lakierniczych i krótszych przestojów.

Dodatkowo kierowcy, którzy wiedzą, że mają obraz z tyłu, szybciej “odnajdują się” w aucie, co poprawia ogólną płynność parkowania i zmniejsza ryzyko blokowania ruchu na parkingach czy w strefach załadunku.

Kobieta z tabletem w nowoczesnej, jasnej kuchni wśród ciast i kwiatów
Źródło: Pexels | Autor: Hanna Pad

Jak dobrać kamerę cofania do specyfiki auta dostawczego

Rodzaj zabudowy i długość pojazdu

Inne rozwiązanie sprawdzi się w krótkim blaszak-u z częściowym przeszkleniem, a inne w długiej izotermie czy kontenerze z windą. Długość pojazdu wpływa nie tylko na pole widzenia kamery, ale też na wygodę prowadzenia przewodów i umiejscowienie monitora.

Przy krótszych autach często wystarcza tradycyjna kamera umieszczona nad tablicą rejestracyjną lub w obudowie trzeciego światła STOP. W dłuższych zabudowach lepszy efekt daje kamera montowana wyżej, centralnie nad drzwiami tylnymi – daje szerszy obraz i pozwala lepiej kontrolować strefę przy rampie.

Przeczytaj także:  Jak recykling samochodów dostawczych wpływa na środowisko?

W pojazdach z windą załadunkową trzeba rozważyć, czy kamera ma być nad windą (szerszy widok, ale większa odległość do krawędzi pojazdu), czy zintegrowana z samą windą. Często praktycznym kompromisem jest montaż nieco wyżej niż górna krawędź platformy, tak aby przy złożonej windzie nadal widzieć jej krawędź oraz to, co dzieje się tuż za nią.

Sposób eksploatacji: miasto, trasa, teren mieszany

Bus miejski, który kilkadziesiąt razy dziennie parkuje w zatłoczonych uliczkach, skorzysta najbardziej na kamerze o możliwie szerokim kącie widzenia i dobrej jakości w nocy. Tu liczą się detale – pieszy wychodzący zza auta, hulajnoga jadąca chodnikiem, rowerzysta przecinający tor cofania.

W transporcie liniowym i na długich trasach większą rolę odgrywa odporność sprzętu, stabilność montażu i solidne okablowanie. Kamera będzie rzadziej używana, ale musi bezawaryjnie działać po setkach godzin wibracji, deszczu i myjni automatycznych. Tanie zestawy potrafią “poddawać się” po pierwszej zimie, gdy do gry wchodzą sól, lód i wahania temperatury.

Przy eksploatacji mieszanej (miasto + trasa) najlepiej celować w rozwiązanie pośrednie: kamera o rozsądnym kącie (niekoniecznie skrajnie szerokim), z przyzwoitym uszczelnieniem i dobrą jakością obrazu przy sztucznym oświetleniu, np. na placach magazynowych po zmroku.

Przewodowa czy bezprzewodowa – co lepsze dla busa

W autach osobowych systemy bezprzewodowe są często wybierane z wygody montażu. W dostawczakach dłuższy dystans między tyłem zabudowy a deską rozdzielczą, grubsze ściany i dodatkowe elementy (izolacja, agregat) mogą jednak powodować zakłócenia sygnału.

Jeżeli auto pracuje z dala od silnych źródeł zakłóceń, a zabudowa nie należy do najbardziej problematycznych (brak grubych izolacji i dodatkowych metalowych ekranów), bezprzewodowy zestaw ma sens – szczególnie gdy planowany jest montaż “na gotowym” aucie, bez chęci rozbierania wnętrza. To częsty wybór przy wynajmach długoterminowych, gdzie istotne jest zachowanie jak najmniejszej ingerencji.

W pojazdach flotowych, eksploatowanych ciężej i przez wiele lat, przewodowe połączenie kamery z monitorem nadal jest najbardziej pewne. Nie boi się zakłóceń, a ewentualne problemy z obrazem zwykle sprowadzają się do kwestii mechanicznych (przerwany przewód, uszkodzona wtyczka), które łatwiej zdiagnozować niż “znikający” sygnał radiowy.

Integracja z fabrycznym systemem multimedialnym

Nowe dostawczaki coraz częściej posiadają rozbudowane systemy multimedialne z ekranem w konsoli środkowej. Z technicznego punktu widzenia wygodnie jest wykorzystać ten wyświetlacz jako monitor kamery cofania. Warunek: auto musi mieć przygotowane wejście wideo i odpowiednie oprogramowanie.

W części modeli montaż wymaga aktywacji funkcji w sterowniku – tu przydaje się serwis znający dany samochód, który jest w stanie “odblokować” obsługę kamery bez generowania błędów w elektronice. W innych przypadkach konieczne bywa zastosowanie dodatkowego interfejsu, który wpięty między instalację a radio “podaje” obraz na ekran przy wrzuceniu wstecznego.

Jeżeli fabryczne multimedia nie obsługują kamer, alternatywą jest oddzielny monitor lub lusterko-wsteczne z wbudowanym wyświetlaczem. Lusterka z ekranem sprawdzają się zwłaszcza tam, gdzie klasyczne lusterko i tak nie pokazuje nic sensownego z powodu zabudowy – kierowca zyskuje wtedy naturalne miejsce do kontroli obrazu.

Kamera cofania a ergonomia pracy kierowcy

Przyzwyczajenia i szkolenie użytkowników

Sam montaż kamery nie gwarantuje poprawy bezpieczeństwa. Kierowca musi nauczyć się z niej korzystać i ufać temu, co widzi na ekranie – ale jednocześnie nie zatracać wyczucia gabarytów ani kontroli w lusterkach. Zdarzają się sytuacje, w których użytkownik, przyzwyczajony do jazdy “na lusterkach”, początkowo prawie ignoruje obraz z kamery.

Przy wdrażaniu nowych aut do floty kilka minut praktycznego instruktażu często robi różnicę: pokazanie, jaki obszar obejmuje kamera, jak interpretować linie pomocnicze, gdzie pojazd faktycznie kończy się na ekranie. Krótka seria manewrów na pustym placu z obecnością drugiej osoby (która obserwuje auto z zewnątrz) pozwala szybko nabrać zaufania do systemu.

Dobrym nawykiem jest łączenie obserwacji ekranu z klasycznym zerknięciem w lusterka i krótkim spojrzeniem przez ramię, jeśli konstrukcja kabiny na to pozwala. Kamera powinna być wsparciem, a nie jedynym źródłem informacji.

Obraz, linie pomocnicze i orientacja przestrzenna

Wiele kamer oferuje linie pomocnicze wskazujące przybliżony tor jazdy i odległość od przeszkody. W autach dostawczych, gdzie długość pojazdu i promień skrętu różnią się znacząco od osobówek, fabryczne ustawienia linii nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością. Warto poświęcić chwilę na ich kalibrację lub przynajmniej sprawdzenie, jak odpowiadają faktycznym wymiarom.

Przykładowo: ustawienie auta na pustym placu, podstawienie w określonym miejscu pachołków i powolne cofanie pozwala sprawdzić, kiedy na ekranie linia “czerwona” faktycznie oznacza kilkanaście centymetrów, a kiedy jeszcze bezpieczny zapas. Dzięki temu kierowca przestaje “ufać w ciemno” grafice i lepiej rozumie, co widzi na monitorze.

Przy większych busach przydatne bywają systemy, które oprócz widoku szerokokątnego oferują także osobne tryby – np. zbliżenie na hak holowniczy lub krawędź progu załadunkowego. Ułatwia to precyzyjne podjeżdżanie do rampy lub sprzętu, który ma zostać zaczepiony.

Oświetlenie i jakość obrazu w nocy

Znaczna część manewrów cofania w transporcie dostawczym odbywa się po zmroku – przy zapadaniu nocy w zimie, w ciemnych podwórkach kamienic, na nieoświetlonych zapleczach sklepów. W takich warunkach jakość obrazu z kamery ma kluczowe znaczenie.

Większość kamer korzysta z diod IR lub światłoczułych przetworników poprawiających widoczność w słabym świetle. Różnica między tanim a przyzwoitym modelem wychodzi na jaw właśnie wtedy – w jednym przypadku kierowca widzi tylko jasne plamy i refleksy, w drugim rozróżnia krawężnik, studzienkę czy sylwetkę człowieka.

Jeżeli auto często manewruje w ciemności, dobrym pomysłem jest przetestowanie kamery w realnych warunkach przed zakupem większej liczby sztuk – choćby na jednym pojeździe. Pozwala to uniknąć rozczarowania, gdy po montażu całej serii okazuje się, że obraz nocą jest praktycznie bezużyteczny.

Czy kamera cofania się opłaca: koszty kontra potencjalne szkody

Bezpośrednie oszczędności na naprawach

Nawet w niewielkiej firmie kilka niegroźnych z pozoru stłuczek rocznie potrafi wygenerować koszty przewyższające zakup i montaż solidnego systemu cofania. Uszkodzony zderzak, wgnieciona klapa, pęknięta lampa, naprawa barierki czy wymiana słupka parkingowego – do tego dochodzą dopłaty do polis i czas wyłączenia auta z pracy.

Przy flocie kilku–kilkunastu pojazdów już jedno uniknięte “przytarcie” miesięcznie realnie zmienia bilans ekonomiczny. Kamera nie wyeliminuje wszystkich szkód, ale znacząco ogranicza te najczęstsze i najdroższe w relacji do swojej banalności.

Straty pośrednie: przestoje, wizerunek, relacje z klientami

Każda kolizja przy rampie czy na osiedlu to nie tylko rachunek od blacharza. To również opóźnienie w dostawie, konieczność przepinania kursów na inne auta, nerwy dyspozytorów i napięte rozmowy z klientem, który czekał na towar “na określoną godzinę”.

Regularne drobne stłuczki psują też relacje z zarządcami obiektów – centrów handlowych, osiedli czy magazynów. Pojawia się łatka floty, która “co chwila coś przytrze”. W dłuższej perspektywie może to skutkować dodatkowymi ograniczeniami w dostępie, dodatkowymi formalnościami lub koniecznością pracy w mniej wygodnych godzinach.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czy kamera cofania w aucie dostawczym jest naprawdę potrzebna, czy to tylko gadżet?

Kamera cofania w aucie dostawczym w praktyce przestaje być gadżetem, a staje się realnym wsparciem dla kierowcy. Ze względu na wysoką zabudowę, brak tylnej szyby i długi zwis tylny kierowca ma dużo gorszą widoczność niż w osobówce, szczególnie bezpośrednio za pojazdem.

Dzięki kamerze łatwiej ocenić odległość od przeszkody, zauważyć niskie obiekty, rowerzystę czy pieszego, którzy w lusterkach często pozostają niewidoczni. W efekcie spada liczba drobnych stłuczek przy cofaniu, a kierowca manewruje z mniejszym stresem.

Jakie są największe korzyści z montażu kamery cofania w busie lub furgonie?

Najważniejsze korzyści to poprawa bezpieczeństwa i zmniejszenie kosztów eksploatacji. Kamera redukuje ryzyko kolizji przy niskich prędkościach (otarcia, wgniecenia, uszkodzone lampy), które w flotach dostawczych zdarzają się bardzo często i generują przestoje oraz koszty napraw.

Dodatkowo kamera pomaga chronić pieszych i rowerzystów, szczególnie na osiedlach, przy szkołach i w strefach dostaw. Dla firm to także argument wizerunkowy – pokazuje dbałość o bezpieczeństwo oraz może ograniczyć ryzyko poważniejszych zdarzeń i sporów prawnych.

Jaka kamera cofania lepiej sprawdzi się w aucie dostawczym: w ramce tablicy czy w trzecim świetle stop?

Kamera w ramce tablicy montowana nisko nad zderzakiem daje świetny podgląd na przeszkody tuż za autem, co jest bardzo wygodne przy podjazdach do ramp, murków czy innych pojazdów. Jest jednak bardziej narażona na zabrudzenia i daje nieco gorszą perspektywę dalszej przestrzeni.

Kamera zintegrowana z trzecim światłem stop, montowana wysoko nad tylnymi drzwiami, oferuje szerszy kąt widzenia i lepiej sprawdza się w dłuższych furgonach, kontenerach i zabudowach specjalnych. Jest mniej podatna na uszkodzenia mechaniczne i brud, ale nieco słabiej pokazuje najbliższy fragment przy samym zderzaku.

Czy do auta dostawczego lepiej wybrać kamerę cofania przewodową czy bezprzewodową?

W większości aut dostawczych lepszym wyborem jest kamera przewodowa. Wymaga ona bardziej pracochłonnego montażu (prowadzenie przewodu przez cały pojazd), ale oferuje stabilny obraz bez opóźnień i zakłóceń, co jest kluczowe przy manewrach cofania.

Kamery bezprzewodowe kuszą łatwiejszym montażem, ale w dłuższych busach i przy metalowych zabudowach (chłodnie, kontenery) często pojawiają się problemy z zasięgiem, chwilowymi zanikami obrazu czy lagiem. Rozwiązania bezprzewodowe mają więcej sensu w mniejszych vanach lub przy krótkotrwałym użytkowaniu pojazdu, np. w autach wynajmowanych.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze kamery cofania do samochodu dostawczego?

Oprócz jakości obrazu warto zwrócić uwagę na:

  • stopień ochrony IP – do aut dostawczych zaleca się minimum IP67 (odporność na pył i krótkotrwałe zanurzenie w wodzie),
  • solidność obudowy i mocowania – najlepiej modele z metalową, wzmacnianą obudową do intensywnej eksploatacji flotowej,
  • zakres temperatur pracy – kamera powinna działać zarówno podczas mrozów, jak i upałów, bez zawieszania się i parowania.

To szczególnie ważne w pojazdach pracujących codziennie w trudnych warunkach (kurierskie, dostawy miejskie), gdzie awaria kamery w deszczu czy śniegu może od razu przełożyć się na wzrost ryzyka stłuczki.

Czy kamera cofania w dostawczaku poprawia bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów?

Tak, szczególnie w warunkach miejskich. Auta dostawcze często pracują w miejscach o dużym natężeniu ruchu pieszych i rowerzystów – wąskie uliczki, zaplecza sklepów, osiedla. Z wysokiej kabiny i przy zabudowie bez tylnej szyby kierowca ma mocno ograniczoną możliwość dostrzeżenia osób znajdujących się tuż za pojazdem.

Kamera cofania pokazuje obszar, którego zwykle nie obejmują lusterka: niskie i bliskie obiekty. Umożliwia to szybkie zauważenie dziecka, pieszego czy rowerzysty, który znalazł się w martwej strefie. W praktyce znacząco zmniejsza to ryzyko niebezpiecznych sytuacji przy wyjazdach z bram czy podczas manewrowania na podwórkach i parkingach.

Czy montaż kamery cofania w aucie dostawczym się opłaca finansowo?

W wielu przypadkach tak, szczególnie przy użytkowaniu firmowym i flotowym. Koszt dobrej kamery i montażu często zwraca się już po uniknięciu jednej czy dwóch drobnych kolizji przy cofaniu, które zwykle oznaczają naprawę zderzaka, drzwi lub lampy oraz przestój pojazdu.

Dodatkowo mniejsza liczba szkód wpływa korzystnie na historię ubezpieczeniową firmy i może w dłuższym okresie obniżyć składki. Do tego dochodzą trudniej mierzalne, ale realne korzyści – mniejszy stres kierowców, mniej sporów z pieszymi czy rowerzystami i lepszy wizerunek firmy dbającej o bezpieczeństwo.

Najbardziej praktyczne wnioski

  • Kamera cofania w aucie dostawczym nie jest gadżetem, lecz realnym wsparciem dla kierowcy, kompensującym bardzo ograniczoną widoczność do tyłu i przy narożnikach pojazdu.
  • System cofania znacząco zmniejsza liczbę drobnych kolizji (otarcia, wgniecenia, uszkodzone lampy), redukując koszty napraw, przestojów i formalności ubezpieczeniowych.
  • Kamera pomaga wcześniej dostrzec małe i niskie przeszkody – słupki, rowery, wózki, a przede wszystkim pieszych i dzieci – niewidoczne w samych lusterkach.
  • Dzięki lepszej kontroli przestrzeni za autem kierowca odczuwa mniej stresu przy manewrowaniu, co przekłada się na mniejsze zmęczenie i niższe ryzyko błędów pod koniec dnia pracy.
  • Dla firm transportowych i kurierskich kamera cofania to prosta i stosunkowo tania inwestycja w bezpieczeństwo pieszych oraz w ochronę wizerunku i ograniczenie ryzyka prawnego.
  • Kamera w ramce tablicy rejestracyjnej daje świetny podgląd na najbliższą strefę za zderzakiem, ale jest bardziej podatna na zabrudzenia i gorzej pokazuje dalszą przestrzeń.
  • Kamera zintegrowana z trzecim światłem stop, montowana wysoko, oferuje szersze pole widzenia i lepiej sprawdza się w długich furgonach i zabudowach specjalnych, pozostając mniej narażoną na uszkodzenia i brud.